Co państwo o tym sądzą?

06.09.2018
Co państwo o tym sądzą?
Podstawową zasadą językowego obcowania jest dostosowanie środków językowych do sytuacji komunikacyjnej i do roli społecznej, jaką w niej odgrywamy.

Podstawową zasadą językowego obcowania jest dostosowanie środków językowych do sytuacji komunikacyjnej i do roli społecznej, jaką w niej odgrywamy. Mówiąc prościej: dobór słów zależy od tego, do kogo, o czym i kiedy mówimy. Jednak językowy savoir-vivre obejmujący zbiór reguł i strategii grzecznościowych nieustannie się zmienia, tak jak zmienia się język i zmieniają się jego użytkownicy.

Współczesność przyniosła nam więcej językowej swobody, zbliżyła nas do siebie. Częściej używamy form serdecznych: witam serdecznie, pozdrawiam serdecznie, buziaki, papa, ściskam, częściej też skracamy dystans, zwracając się do obcych sobie osób po imieniu. Dziś pracownicy różnych instytucji chętnie mówią do swoich klientów: panie Andrzeju, pani Elżbieto. To istotna nowość w naszej etykiecie językowej, odzwierciedlająca etap pośredni między dystansem oficjalnym, określonym formułą proszę pana, proszę pani, a dystansem prywatnym, gdy mówimy sobie na ty. Trzeba jednak być bardzo ostrożnym, bo nie wszyscy akceptują takie językowe zbliżenie.

Zasadniczo Polacy pozostają ze sobą w symetrycznych relacjach grzecznościowych: albo mówią sobie ty, albo pan, pani. Każda z tych relacji kreśli granice między rozmówcami, wyznacza obszar prywatności bądź oficjalności. Ich symetryczność daje nam poczucie pewnej równowagi. Jesteśmy albo kolegami, przyjaciółmi, dobrymi znajomymi, więc mówimy sobie ty, albo pozostajemy wobec siebie w stosunkach nieuprawniających do wkraczania w naszą prywatność, dlatego zwracamy się do siebie formami pan, pani. Po imieniu mówimy, gdy jesteśmy młodzi i pozostajemy wobec siebie w bliskich relacjach równorzędnych. Starsi, by przejść na ty, muszą to jakoś zapowiedzieć. Mogą zaproponować: Mówmy sobie po imieniu, zapytać: Czy możemy sobie mówić po imieniu?, oznajmić nowej osobie w zespole: My tu wszyscy mówimy sobie po imieniu, jestem Karol. Ogólnie jednak nie powinniśmy się narzucać z poufałością, a proponowaną formę muszą zaakceptować obaj uczestnicy słownej komunikacji.   

Ludzi mogą jednak łączyć bardziej skomplikowane relacje, od których zależy wybór zwrotów grzecznościowych. W polskim obyczaju na pewno nie zwracamy się do drugiej osoby po nazwisku. Sytuacje, gdy można od tej reguły odstąpić, są wyjątkowe. Po nazwisku można wywołać kogoś z grupy innych osób, np. studenta do odpowiedzi, pacjenta z kolejki pod drzwiami gabinetu lekarskiego. Niefortunne jest zwracanie się po nazwisku do adresata jakiegoś pisma, np. Szanowny Panie Kowalski. Neutralną i powszechnie akceptowaną formą w języku mówionym jest proszę pana, a w tekstach pisanych - Szanowny Panie (koniecznie wielkimi literami). Formy grzecznościowe z imieniem, np. panie Andrzeju, pani Ewo są właściwe wtedy, gdy są wzajemne. Tak może też mówić przełożony do podwładnego, wykładowca do studenta, starszy do młodszego. Natomiast do przełożonego możemy tak mówić tylko wtedy, gdy sam nam to zaproponuje. Najczęściej jednak podwładny zwraca się oficjalnie: panie prezydencie, panie prezesie, panie doktorze, panie dyrektorze, panie kierowniku. Opuszczanie w tych formułach słowa pan jest niestosowną poufałością i nie świadczy dobrze o kulturze mówiącego.           

A jak się zwracać do większego grona osób, z którymi nie jesteśmy na ty? Jak mówić: Pozwolą państwo czy Pozwólcie państwo? Otóż w naszej współczesnej etykiecie jest przyjęte, że w kontakcie oficjalnym zwracamy się do innych w trzeciej osobie: Czy przygotował się pan do odpowiedzi? Czy kupiła pani bilety? Co sądzą państwo o tym wydarzeniu? Czasowniki przygotował, kupiła, sądzą użyte są tu w 3. osobie i chyba nikt nie kwestionuje  poprawności tak sformułowanych zdań.

Połączenie rzeczowników pan, pani, państwo z czasownikiem w 2. osobie jest dziś odbierane jako archaiczne, prowincjonalne albo mniej grzeczne. Kiedyś w kontaktach oficjalnych łączono formę ty z formą pan: Witaj, panie Stachu!; Panie miłościwy, broń nas przed wrogiem. Dzisiaj formę pan łączymy z ty bodaj tylko w zwrotach do Boga: Wybacz mi, Panie Jezu; Panie Boże, daj nam siły. Inne podobnie zbudowane sformułowania są w jakiś sposób nacechowane. Mogą to być na przykład relikty polszczyzny miejskiej czy gwarowej: Widziałeś pan to?, Weź sobie pani pół kilo karkóweczki, są więc w kontakcie oficjalnym niedopuszczalne. Mogą też być sformułowaniami emocjonalnymi, w których czasownik w 2. osobie wzmacnia ekspresję wypowiedzi: Jesteś pan chamem! Albo jeszcze mocniej – Jesteś pan cham! Wszystkie inne akty komunikacji żądają łączenia rzeczowników pan, pani, państwo z formami czasownika w 3. osobie.

Nie oznacza to jednak, że zdanie: Co państwo o tym sądzicie? jest niepoprawne. Jest tylko mniej oficjalne, a w związku z tym nie w każdej sytuacji stosowne. Tak się można zwrócić do grona osób młodszych lub do równolatków w swobodnej sytuacji. Nie powinniśmy się tak zwracać do ważnych gości, bo przecież nie mówimy do nich na wy!  

Stosunki między ludźmi wyrażane formami grzecznościowymi są sprawą delikatną,  dlatego obie strony językowego kontaktu powinny się wykazać wyczuciem i subtelnością.

Ewa Kołodziejek
Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim, członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.
Liczba komentarzy: 1
Tomasz Borg, 07.09.2018
Bardzo ciekawy artykuł. Dziękuję. Osobiście jestem za utrzymaniem form oficjalnych szczególnie w relacjach biznesowych bo to nie doprowadza do sytuacji w której możemy być np. manipulowani.