Czas a komunikacja

31.10.2018
Czas a komunikacja
Dziś trochę refleksyjnie dzielę się fragmentem mojej książki dedykowanej osobom zajmującym się szkoleniami, doradztwem, edukowaniem osób dorosłych.

Dziś trochę refleksyjnie, przed świętem prowokującym do myślenia o czasie, przemijaniu i świadomym życiu  dzielę się fragmentem mojej książki dedykowanej osobom zajmującym się szkoleniami, doradztwem, edukowaniem osób dorosłych. Książa poświęcona jest komunikacji i nosi tytuł „Chcę czy muszę? Podstawy skutecznej komunikacji”, już niebawem zaproszę do pełnej lektury, tymczasem fragment specjalnie dla użytkowników empirium.pl

 

Na zajęciach często przeprowadzam ćwiczenie uświadamiające uczestniczkom i uczestnikom wagę używania czasu adekwatnie do sytuacji. Ćwiczenie jest banalnie proste: proszę o opisanie planu jutrzejszego dnia. Przytoczę dwa ważne przykłady z moich zajęć.

Grupa menedżerów i menedżerek. Jeden z uczestników przedstawił plan jutrzejszego dnia następująco:

- wstaję rano, ogoliłem się, zjadłem i teraz ruszam do pracy. W biurze odpisuję na maile, dzwonię, około południa mam spotkanie…. Itd. Po czym przeszedł do opisu wieczoru i co usłyszałam? Po pracy pójdę z dziećmi na spacer, później pooglądam TV, porozmawiam z żoną…. itd

Tak. To nie chochlik drukarski. Mój kursant faktycznie mówiąc o przyszłości użyl czasu przeszłego! Te banalne czynności (jak mycie się czy golenie) uznał już na dzień przed, za załatwione!  Pozostałe czynności związane z pracą były przedstawione w czasie teraźniejszym – dla wyjaśnienia kontekstu podpowiem, że były to zajęcia weekendowe i zapytałam o poniedziałek. Może mieć to znaczenie w tak mocnym  zakotwiczeniu się w dniu następnym. Koniec weekendu, wir pracy, którego symbolem jest przecież poniedziałek, mógł sprawić, że kursant przeniósł się w dzień następny  i w ten właśnie sposób to zakomunikował. Czas z rodziną natomiast opisał już bardzo standardowo, chciałoby się rzec, normalnie – w czasie adekwatnym do akcji – przyszłym.

Drugi przykład z zajęć. To samo ćwiczenie. Grupa urzędniczek, zajmująca się finansami. Jedna z uczestniczek opisuje poniedziałek w czasie przyszłym tylko jeden jedyny punkt określa w czasie teraźniejszym:

Wstanę, pojadę do pracy, w pracy zrobię maile, opiszę raporty, popołudniem jest spotkanie zarządu, po spotkaniu pojadę do domu, zrobię obiad… itd.

Od razu zapytałam oczywiście o spotkanie – okazało się, że jest ono dla słuchaczki niezwykle stresujące i już dziś bardzo tym żyje (stąd użycie w tym jednym przypadku czasu teraźniejszego).

 

Operowanie czasem ma bardzo duże znaczenie – komunikuje, co jest dla nas ważne, podkreśla nasze emocje. Warto więc zarządzać tymi momentami, kiedy siebie lub kogoś przyłapiemy na takiej emocjonalnej teleportacji w przeszłość lub przyszłość. Warto świadomie umiejscawiać się w momencie życia, który autentycznie i realnie się dzieje – aby nie ronić czasu – najcenniejszego dobra w życiu każdego człowieka.

 

Wiele systemów filozoficznych czy religijnych zaleca życie tu i teraz. To niezwykle trudna umiejętność, którą warto ćwiczyć –mamy przecież tylko (lub aż) to, co jest teraz, w tym jednym, konkretnym  momencie. Umiejętność tę warto ćwiczyć nie tylko ze względu na podniesienie skuteczności naszej komunikacji, ale również na podniesienie ogólnej jakości całego naszego życia.

 

O tym, jak stosunek do czasu, a co za tym idzie, innych osób, przedmiotów, sytuacji wpływa na jakość naszego życia opowiem sięgając do kolejnego  przykładu.

Pewna znajoma z nieukrywaną dumą powiedziała mi o swoim wyczynie – dzisiaj wymieniła papiery z dna wszystkich szuflad. Papiery z dna szuflad? Co to takiego? Otóż dowiedziałam się, że to upychanie kawałków starych kalendarzy lub innych śliskich papierów na dnie szuflad kuchennych… na moje zdziwienie i pytanie po co podejmuje taki wysiłek energetyczny i czasowy – odparła z nieukrywanymi emocjami: „ty nie masz pojęcia jak takie dno szuflady potrafi się rysować!”

I tu miała rację. Nie mam pojęcia. To prawda. Nie mam pojęcia ponieważ dla mnie przedmioty codziennego użytku są do CODZIENNEGO UŻYTKU, są do używania, korzystania a więc i rysowania, chlapania, plamienia, niszczenia i wyrzucania lub odnawiania. Nie zdążyłam jej zapytać czy blaty kuchenne też osłania folią lub matami, czy na drewniane podłogi kładzie np.  linoleum (najlepiej przecież zabezpieczyłoby drewno przed rysami)…

 

Są osoby, którym się wydaje, że żyją na próbę. Dlatego w taki, nieracjonalny sposób traktują przedmioty. To osoby, które nie widzą funkcjonalnej szuflady – tylko rysę na jej dnie… Paradoksalnie chcąc zabezpieczyć owe przedmioty „na przyszłość” (niby na jaką przyszłość – skoro będę tak je zabezpieczać do swojej śmierci?!) tracą je. Nie korzystają z przedmiotów zgodnie z ich przeznaczeniem, funkcjonalnością, nie czerpią z wygody. Nie czerpią z życia. Każdy nowy przedmiot to nie radość używania tylko strach zużycia. Każda nowość ma w ich oczach potencjał zniszczenia, również zniszczenia ich wizerunku. Zamieniają więc role – teraz to oni oddają się przedmiotom. Są na usługach przedmiotów. Na usługach opinii i hasła „jak to wygląda?!”

 

Lękliwe życie niewolników przedmiotów. Nieuzasadnione i niewybaczalne marnotrawstwo Czasu. Życie na próbę. Znacie takie osoby? Zostawiają przedmioty połowicznie używane jak rekwizyty, które nie mogą się zużyć podczas próby bo nie będzie na czym grać podczas premiery. Na szczęście  nasze życie to nie próba. Nie potrzeba więc zabezpieczać rekwizytów, nie potrzeba ćwiczyć odpowiedniego przeżycia środy czy piątku, wakacji, pogrzebów bliskich, wschodów słońca i ciemnych nocy. [1]

Lęk o przedmioty, o przemijanie, lęk przed zmianą, przed utratą „tego stanu rzeczy, który jest”.  Lęk tak duży i tak głęboko wżarty w jestestwo, że nie zostawia już miejsca na nic innego. Nie zostawia miejsca na oddech. Na radość. Na świadome życie w pełni.

 

Spojrzałam właśnie na moją podłogę, parkiet, który jest zapisem historii tego domu… Uśmiecham się do wgłębień, przebarwień… są na swój niepowtarzalny sposób urocze jak zmarszczki na dobrze znanej twarzy bliskiej osoby. Tak, zdecydowanie wybieram życie.

Karol Darwin podobno twierdził, że człowiek, który ma odwagę zmarnować godzinę czasu, nie zdaje sobie sprawy z wartości życia. Żyjmy więc tu i teraz, bądźmy zalogowani do rzeczywistości i zgodnie z tą postawą komunikujmy się skutecznie, wykorzystujmy pięknie i dobrze czas, który mamy.



[1] Pięknie ujęła to zjawisko Wisława Szymborska w wierszu „Nic dwa razy”, którego obszerny fragment załączam:

 

Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny 
zrodziliśmy się bez wprawy 
i pomrzemy bez rutyny. 

Choćbyśmy uczniami byli 
najtępszymi w szkole świata, 
nie będziemy repetować 
żadnej zimy ani lata.


Żaden dzień się nie powtórzy, 
Nie ma dwóch podobnych nocy, 
Dwóch tych samych pocałunków, 
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.(…)

 

Anna Kornacka
Doradczyni personalna, trenerka umiejętności miękkich, absolwentka pedagogiki. Prezeska zarządu Związku Pracodawców Pomorza Zachodniego Lewiatan i członkini Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. Wykładowczyni akademicka i autorka wielu publikacji na temat szeroko pojętej władzy oraz przedsiębiorczości kobiet. Właścicielka firmy szkoleniowo doradczej oraz inicjatorka pierwszych w Polsce studiów podyplomowych adresowanych wyłącznie do kobiet pn. Szkoła EuroLiderek. Polka Roku 2008 w plebiscycie „Gazety Wyborczej”.
Liczba komentarzy: 0